Mamy bardzo dobrą reprezentację polskiego rocka – rozmowa z zespołem Dice

Stargardzka grupa Dice to jeden z tych zespołów, dla których muzyka jest prawdziwą pasją. Grupa stanowi dowód na to, że polski hard rock ma się wciąż bardzo dobrze – wystarczy posłuchać płyty „Nowy Świt”, która właśnie ukazała się na rynku.

Jak to się stało, że pewnego dnia postanowiliście razem założyć zespół?

 

Łukasz Przybylski: To było 11 lat temu. Wtedy każdy z nas miał już mniejszy czy większy staż w graniu w różnych zespołach. Pewnego dnia postanowiłem, że założę zespół na poważnie, który będzie miał za cel nagrywanie płyt i koncertowanie z własnym materiałem i polskimi tekstami. Od razu wciągnąłem w to mojego brata Karola Przybylskiego, czyli basistę Dice, oraz Mateusza Szeremetę, który wtedy grał na gitarze. Chłopaki polecili Tomasza Łukasza Łotysza na perkusję. Zaczęło się od coveru Black Label Society na pierwszej próbie, a później tworzyliśmy materiał sami.

 

Skąd wzięła się wasza miłość do hard rocka?

 

ŁP: Miłość to ciężkiego rocka zaczęła się jeszcze przed naszym przyjściem na świat. Nasi rodzice, których serdecznie pozdrawiamy, słuchali od zawsze rock and rolla, a my tym przesiąkliśmy, i tak nam zostało. Ja zacząłem od słuchania Metallica – Black Album, kiedy miałem 5 lat. Podwinąłem kasetę z półki, nawet nie wiedziałem, co to jest, ale było czarne i miało węża na okładce. Wrzuciłem do magnetofonu, kiedy rodzice poszli do pracy i grało głośno. Dzień w dzień. Póżniej przyszedł czas na Iron Maiden, Led Zeppelin, Deep Purple, no i dostałem gitarę.

Bartosz Izak: Dawno, dawno temu słuchałem radia i usłyszałem jedną z piosenek AC/DC. Coś mnie zakuło w serduchu i już wiedziałem, że to jest to, czego będę słuchać i co pokocham.

 

Co oznacza nazwa DICE?

 

ŁP: Dice to po angielsku kości do gry. Nikt nie wie, co nas w życiu czeka, tak jak przy rzucie kośćmi nie wiemy, ile oczek wypadnie. Dlatego trzeba doceniać to co się ma, dbać o to i korzystać z tego.

MS: Kiedyś na próbie graliśmy, a nawet chyba i na żywca nam się zdarzyło zagrać numer „D.I.C.E.”, co jest zwyczajnie skrótem od „Dupa I Cycki Everyday”. Idę o zakład, że nikt się nie domyślił, a Łukasz tłumaczy to z angielskiego na kości do gry. Nieodrzeczne…

 

Zdjęcie wykonał: https://www.facebook.com/dicepl/

Nagraliście razem łącznie trzy płyty. Debiutancką – w 2013 roku („Stara historia”), następnie „Paradice” w 2015 roku, a najnowszą – po trzech latach milczenia. Od nagrania pierwszego albumu do opublikowania „Nowego Świtu” minęło trochę czasu. Co się zmieniło w Waszej muzyce?

 

ŁP: To nie tak, że milczeliśmy trzy lata, bo w tym czasie rozkręcaliśmy nasze Marshalle na full na koncertach promujących płytę „Paradice”. Poza tym w 2016 roku ukazał się singiel „FemFatale” już wtedy zwiastujący album „Nowy Świt”. Jeśli chodzi o to, co zmieniło się w naszej muzyce, to my. Myślę, że dojrzeliśmy muzycznie jako zespół, ale też jako pojedynczy muzycy. Mamy za sobą 11 lat doświadczenia z zespołem Dice, trzy płyty, masę koncertów i chcemy więcej, chcemy się rozwijać.

BI: Myślę, że nasza muzyka nabrała trochę głębi i słychać w niej, że mamy już większe doświadczenie muzyczne. Nasze utwory to już nie tylko szybkie riffy i chwytliwe teksty. Wiele fragmentów jest bardzo przemyślanych i ułożonych pod tekst, który też niesie jakieś przesłanie.

 

Prace nad płytą zbiegły się w czasie z dziesięcioleciem istnienia zespołu. Na płycie pojawiają się utwory z poprzednich albumów, ale w nowych aranżacjach. Jak pracowało wam się ze starszym materiałem?

 

ŁP: To była dla nas świetna zabawa. Bardzo lubimy nowe wersje „Starej historii” i „Znajomych Sobie Nieznajomych”. Pracowaliśmy nad nimi z totalnym luzem i dystansem, to miała być dla nas przyjemność i trochę odskocznia od tego, co robimy na co dzień.

MS: Praca nad aranżacją własnych numerów lub cudzych to prawdopodobnie jedna z najmilszych rzeczy, jaką może robić muzyk. Materiał jest gotowy, więc zostaje tylko poobcować z wyobraźnią i zabawić się z dźwiękiem – jak dla mnie ekstra sprawa. Chętnie pobawiłbym się w coś takiego z czyjąś muzyką. Chwila, a może niedługo pobawimy się z Dice?

 

Utwory na najnowszym albumie są przebojowe, a z tekstami wiele osób może się utożsamiać. Śpiewacie np. „Nie chcę być kolejnym statystą” albo „Nie jestem ktoś, nie jestem nikt”,…

 

ŁP: Jeśli chodzi o teksty to tu najwięcej do powiedzenia mieliby Mateusz z Karolem, ponieważ oni zadbali o stronę liryczną płyty. Cieszymy się, że można utożsamiać się z naszymi tekstami, to dla nas bardzo ważne. Chcemy, żeby nasze teksty niosły ze sobą istotny przekaz i trafiały do ludzi.

MS: Teksty na nowej płycie to nie są już głębokie refleksje i wywody na temat relacji damsko-męskich czy przymusowych migracji jak w przypadku „Starej historii” i „Paradice”. Podmiot liryczny na „Nowym Świcie” to nie miękka klucha na co dzień wypełniająca krem w rurkach. To pewna siebie oraz swojej wartości jednostka o niezmiennych i ukierunkowanych celach, to osoba walcząca w imię wyższej idei, to indywiduum domagające się wolności i sprawiedliwości. Utożsamianie się z bohaterami utworów z nowego albumu to mówiąc szczerze świetny pomysł (!) – w końcu „Nowy Świt” to według mnie bank świetnych wzorców i charakterów godnych naśladowania.

 

Co oznacza tytuł płyty „Nowy Świt”, oprócz tego, że jest to także tytuł jednego z utworów znajdujących się na płycie? „Wiosna”, „Jutrzenka”, „Płomień” też się w jakiś sposób z nim łączą?

 

ŁP: Autorem tekstu do utworu „Nowy Świt” jest Karol. Odnosi się on w nim do obecnej sytuacji w Europie. Tytuł tego utworu dobrze pasował nam także na tytuł całej płyty, ponieważ ta płyta jest dla nas jak nowy świt, zaczynamy coś nowego, kolejny dzień i chcemy przez niego przejść przebojowo.

MS: „Nowy Świt” to określenie przede wszystkim świeżości i kierunku, w którym zmierza grupa aktualnie. To nie tylko tytułowy „kocioł europejski”, to nasz nowy początek, kolejna obrana droga.

 

Jak czujecie się w bardziej lirycznych klimatach – nawiązujemy tutaj np. do utworu „Płomień”?

 

ŁP: „Płomień” to wyjątkowy utwór. Chwyta za serce i jednocześnie trochę przygnębia słuchacza. Opowiada o smutku, którego nie można uleczyć. Karol napisał, ale postanowił też zaśpiewać ten utwór. Jest to jego pierwsze wykonanie wokalne jakiekolwiek utworu na naszych płytach. Nikt nie mógłby zaśpiewać tego tekstu lepiej niż on. Do tego dochodzą kompozycja i aranż, które są całkiem złożone. Gitary akustyczne, elektryczne, trzy solówki, skrzypce, fortepian, zmiany nastroju. To wszystko składa się na to, że to jeden z najciekawszych utworów na płycie.

MS: Wszystko, co jest w tym numerze, gdzieś w nas siedziało i Karolowi udało się to wydobyć. Na „Paradice” też spróbowaliśmy swoich sił w bardziej „lajtowych” klimatach, ale uważam, że dopiero „Płomień” to dopiero to, co chcielibyśmy wyrazić, posługując się gitarą akustyczną i smyczkami. Na co dzień, na próbach, na koncertach widzimy się bardziej jako hardrockowych wariatów, ale może to i dobrze, że gdzieś oprócz tego siedzi w nas jakaś namiastka rockowego dżentelmena. To na pewno nie ostatni numer tego typu w naszym dorobku, ale nie sądzę, by nurt ten zdominował kiedyś naszą muzykę.

 

Co sądzicie o polskiej scenie muzycznej? Na scenie występowaliście m.in. z Proletaryat i Tymon & The Transistors. Czy jest zespół, z którym szczególnie chcielibyście kiedyś razem zagrać?

 

ŁP: Oczywiście, jest to tylko marzenie, ale najbardziej chciałbym zagrać z zespołem Led Zeppelin. Jest bardzo dużo zespołów z którymi chcielibyśmy mieć zaszczyt wystąpić, zaczynając od legend muzyki rockowej. Jeśli chodzi o polskie zespoły to byłoby świetnie móc wystąpić na jednej scenie z TSA czy Braćmi. Polska scena muzyczna jest bardzo bogata. Widzimy to, jeżdżąc po Polsce z koncertami. W każdym mieście jest od kilku do kilkunastu zespołów, które naprawdę świetnie grają. Mamy bardzo dobrą reprezentację polskiego rocka.

MS: Jest sporo grup, z którymi chciałbym dzielić scenę aktualnie. Z zagranicznych chociażby The Darkness czy Steel Panther, a z krajowych – TSA, Illusion i Hunter. Chciałbym też w najbliższym czasie eksperymentalnie zaliczyć chociaż gig na jednej scenie i poznać ekipę z Luxtorpedy przykładowo.

BI: Polska scena muzyczna jest pełna świetnych i bardzo utalentowanych artystów, którzy niestety nie zawsze są zauważani. Bardzo ubolewam nad tym szczególnie, gdy słucham naprawdę świetnego zespołu, który nie jest zbyt popularny.

 

Jak wam się współpracuje z wytwórnią Luna Music Polska? Wydawnictwo skupia bardzo różnych wykonawców, odnajdujących się w różnych gatunkach muzycznych.

 

ŁP: Oczywiście serdecznie pozdrawiamy wytwórnię Luna Music Polska. Od pierwszej płyty nasza współpraca układa się bardzo dobrze i nie została jeszcze niczym zakłócona. Wytwórnia bardzo nam pomaga. To dla nas zaszczyt wydawać nasze płyty właśnie w Luna Music Polska. Oferta tego wydawnictwa jest bardzo bogata właśnie dlatego, że skupia zespoły i muzyków różnych nurtów. To jest jej mocny punkt i z tego słynie.

 

Macie już jakieś plany na przyszłość? Czego mogą spodziewać się fani?

 

ŁP: Jak najbardziej! 23 lutego odbędzie się premiera płyty „Nowy Świt” i trafi ona tego dnia na sklepowe półki wszystkich sklepów muzycznych w Polsce. Dzień później gramy premierowy koncert w Szczecinie, a kolejne weekendy przyniosą kolejne koncerty. Zajrzyjcie na www.dicerocks.pl/koncerty daty są uzupełniane na bieżąco. Fani mogą spodziewać się tego, że na koncertach będzie gorąco i bardzo bardzo głośno! Zresztą, tak jak zawsze!

BI: Kolejnych klipów i sporej ilości koncertów. Trasa koncertowa obejmie duży kawał Polski, więc można nas się spodziewać wszędzie.

 

Oceń artykuł: Zaloguj się, aby móc oceniać zawartość.


Komentarze (0)

Pozostałe artykuły autora

„Nowy Świt” zespołu Dice

Już 23 lutego odbędzie się premiera nowej płyty hardrockowego zespołu Dice. „Nowy Świt” to hardrock w ...

Rock hardcore

Ruszamy!

Kilka informacji na temat portalu backdoormusic.pl.

Pozostałe artykuły

Nico – historia muzy Andy'ego Warhola

Gwiazda Srebrnej Fabryki Andy’ego Warhola, muza, aktorka, modelka i wokalistka, która razem z zespołem Velvet Underground ...

Rock nico velvet underground lou reed postpunk aleternative folk

Kicking Against the Pricks, czyli co cover mówi o artyście

W karierze niemal każdego wielkiego artysty przychodzi taki moment, że zwraca się ku twórczości innych muzyków ...

Rock Blues gospel country dream-pop nick cave nick cave and the bad seeds

Wydarzenia

Muzyka

Artykuły użytkowników