Mieszanka ponuro-wybuchowa – rozmowa z Trupą Trupa

Wokół najnowszej, czwartej płyty zespołu Trupa Trupa, zrobiło się ostatnio bardzo głośno. Co ciekawe, „Jolly New Songs” i poprzednie dokonania gdańskiego kwartetu dostrzegła najpierw zagraniczna prasa. Pochlebne recenzje pojawiły się w najważniejszych magazynach poświęconych muzyce alternatywnej – między innymi w Pitchfork i magazynie Quietus. Album „Jolly New Songs” wyróżniony został także przez amerykańskiego Newsweeka. Na rozgłos w rodzimym kraju grupa jednak nie może już narzekać. – Bardzo cieszymy się z tego, co się dzieje, ale jesteśmy też pokorni – podkreślają muzycy TT, z którymi rozmawialiśmy przed jednym z warszawskich koncertów.

[WYWIAD]

Dużo mówi się teraz o „Jolly New Songs”, ale przełomem w Waszej karierze była już chyba płyta „Headache”, wydana nakładem brytyjskiej wytwórni Blue Tapes and X-Ray Records. Jeszcze wcześniej na rynku pojawiła się i „LP”, i ceniona „++”. Co sądzicie o Waszych poprzednich dokonaniach?

 

Tomek Pawluczuk: Myślę, że dopiero podczas nagrywania „++” czuliśmy, że złapaliśmy wspólny język. Płyta „LP” była jeszcze czasem docierania się, czasem poszukiwań – za nią przesadnie nie tęsknimy.

 

Grzegorz Kwiatkowski: Tak, nagrywanie „++” to moment, kiedy jako zespół nabraliśmy pewnego obycia kompozycyjno-aranżacyjnego i byliśmy zadowoleni z piosenek. Ale nadal mieliśmy problem z brzmieniem zarejestrowanego i zmiksowanego materiału. Robienie rzeczy z cyklu DIY, razem z przyjaciółmi, jest wspaniałe i inspirujące, ale są rzeczy nie do przekroczenia. Płyta „Headache” była pod tym względem przełomowa. Dostaliśmy płytę po profesjonalnym miksie Michała Kupicza i wszyscy byliśmy zachwyceni.

 

TP: Była to pierwsza współpraca z Michałem Kupiczem i kolejna z Adamem Witkowskim. Taki producencki duet. Natomiast nasza najnowsza płyta – „Jolly New Songs” – jest już w całości realizowana przez Michała.

 

Moja polska płyta roku: Trupa Trupa „Jolly New Songs”. Bardzo spójny gitarowy album na światowym poziomie w kategorii Muzyka Alternatywna. W duchu Pink Floyd z czasów Syda Baretta łamane na Spiritiualized, Pixies i wczesne Mercury Rev.

– Artur Rojek

 

 

A jak to się stało, że zaczęliście współpracować z wytwórnią Blue Tapes and X-Ray Records?

 

GK: Płyta „++” zachwyciła angielskiego dziennikarza, Davida McNamee, który napisał entuzjastyczną recenzję. A potem okazało się, że McNamee posiada także wytwórnię i składa nam propozycje wydawniczą. Blue Tapes and X-Ray Records jest dziwaczno-eksperymentalna. Trochę to był dla nas znak zapytania, ciekawostka. Ostatecznie wysłaliśmy materiał i okazało się, że to było to, czego on akurat potrzebował. Po wydaniu zaczęły pojawiać się recenzje i różne szalone radiowe rzeczy i to na całym świecie. I tak to narastało. Potem „Headache” wydała francuska Ici d'ailleurs jako wersję zremasterowaną. A teraz połączyliśmy siły – te dwie wytwórnie wydały nową płytę razem. W Polsce dystrybucję i promocję robi Antena Krzyku.

 

Czy współpraca z tymi wytwórniami w jakiś sposób wpłynęła na Waszą twórczość?

 

GK: Czasami warto zaufać innym. Zasada „nie wpuszczamy obcych i ograniczamy się tylko do kręgu gdańskiego” nie jest dobra. Pomiędzy autonomią DIY a otwarciem się na inne rzeczy powinno się zrobić pewien dobry balans. Nie być paranoicznie zamkniętym.

 

Padło słowo „gdański”, więc następne pytanie będzie dotyczyło gdańskiej sceny muzycznej. Czy to ona Was ukształtowała?

 

TP: To dosyć częste pytanie, ale nadal nie wiemy, co na nie odpowiedzieć. Gdańska scena muzyczna jest dość mityczna, trochę legendarna. Z punktu widzenia mieszkania, tworzenia i grania w Gdańsku, nie czuliśmy jakiegoś bardzo bezpośredniego jej wpływu. Oczywiście znamy dokonania naszych starszych kolegów, Yassu, Miłości i tak dalej, każdy tego słuchał, to są bardzo dobre rzeczy, natomiast nie wydaje mi się, żeby miało to jakies bezpośrednie koneksje.

 

GK: My nie założyliśmy żadnego nurtu, jak np. yassowcy, mamy zaprzyjaźnione zespoły, takie jak Nagrobki, ale naszym zdaniem w naszej muzyce nie ma „trójmiejskości”.

 

Wojtek Juchniewicz: Pamiętam, że w liceum lubiłem takie zespoły jak na przykład Ścianka, i później okazało się, że to są zespoły stąd. Przez długi czas nie miałem takiej świadomości.

 

A więc Gdańsk nie. A co z muzyką takich zespołów jak The Beatles, Velvet Underground, Fugazi, Sonic Youth… To między innymi te zespoły często pojawiają się w kontekście płyt Trupa Trupa.

 

TP: Trupa jest miksem czterech osób o różnych gustach muzycznych. Początkowo, zanim się wymieniliśmy inspiracjami, każdy słuchał innych rzeczy. To, co gramy, to wypadkowa tego wszystkiego. Teraz to się wszystko wyrównało, ale jak się poznaliśmy, byliśmy z kompletnie innych bajek.

 

GK: Często jest tak, że zespoły tworzą się, bo wszyscy członkowie mają podobne zainteresowania, chcą grać to samo, słuchać tego samego itp. W dodatku na ogół jest instytucja lidera, która to scementowuje. A u nas nie jest tak, że jedna osoba decyduje. Często nie jest to łatwe, musimy chodzić na kompromisy, mamy różne poglądy.

 

Czy wspólnie piszecie też teksty piosenek?

 

GK: Mamy taką zasadę, że pod muzyką i tekstami podpisujemy się wszyscy, choć de facto autorów jest tak naprawdę dwóch. Teksty piszę ja i Wojtek Juchniewicz. Ale każdy ma na nie wpływ. Wszystko jest efektem współpracy całego zespołu i atmosfery, którą stwarza każdy z nas. Jesteśmy bardzo przeciwni instytucji frontmana, lidera i jednogłosu.

 

Przejdźmy do nowej płyty. I zacznijmy od okładki, która jest rewelacyjna.

 

TP: Dwie ostatnie płyty zrobiliśmy wspólnie z Wojtkiem. Okładka „Headache” to było zdjęcie zrobione przez Wojtka w mojej interpretacji graficznej. Jeśli chodzi o „Jolly New Songs”, zewnętrzna strona jest moja, wewnętrzna – Wojtka. Inspiracja przyszła nagle, podczas jednego ze spacerów. Ale może nie będę zdradzał, co to dokładnie jest.

 

Jak wypadają „Jolly New Songs” w porównaniu do poprzedniej płyty, „Headache”?

 

WJ: Nowy album jest może dziwniejszy, bardziej skomplikowany. Trudno to określić.

 

GK: Nowa płyta jest rzeczywiście dziwniejsza niż „Headache”. Jak robiliśmy takie testy na ludziach z branży, przyjaciołach i tak dalej, to wychodziło na jedno – że ta płyta jest bardziej dziwaczna, trudniejsza. Ludzie potrzebują dwóch–trzech przesłuchań, żeby sobie ułożyć jakąś narrację o tej płycie, jakąś historię. Zgadzam się z tym i uważam, że to jest wartość tego albumu. Nie nagraliśmy „Headache 2”. Nie jest to też rewolucja – raczej ewolucja. Na tej płycie zgadza się jeszcze mniej niż na „Headache”. Takie utwory, jak na przykład „Only Good Weather”, są takimi dziwadełkami, z których jestem szczególnie zadowolony.

 

WJ: Ale takie rzeczy stwierdza się właściwie po fakcie. Teraz sobie siedzimy i to analizujemy, ale w trakcie nagrywania nie myśleliśmy o tym, jak to dokładnie ma wyglądać. Opowieść powstaje dopiero po zamknięciu całości.

 

Czy na tej płycie nie wybrzmiewają przypadkiem tony apokaliptyczne? Jak na przykład w piosence „Mist”?

 

WJ: Trochę tak, ale jak możemy to przemilczeć, to przemilczmy, żeby nie narzucać odbiorcom żadnych kanonicznych interpretacji. Dla mnie zresztą tekst bardziej jest wywoływaniem jakichś obrazów niż opisywaniem konkretnych sytuacji.

 

Rozumiem, że nie lubicie pytań z cyklu „co autor miał na myśli”.

 

GK: Ja mogę powiedzieć, o co chodzi. Autor tekstu po prostu był kiedyś w Skarżysku, złamał nogę…

 

…a potem ludzie myślą, że to motyw apokaliptyczny.

 

GK: Oczywiście to żarty, ale uważam, że coś w tym motywie apokaliptycznym może być. Jest to takie wszystko ponuro-wybuchowe. Witalne, ale jednocześnie smutne. Ta płyta nie jest jednoznaczna.

 

„Jolly New Songs” zebrała jak dotąd mnóstwo pochlebnych recenzji. W polskiej prasie padają takie słowa jak „nadzieja rockowej branży na świecie” itp.

 

GK: Jesteśmy skromnym zespołem o średnich umiejętnościach, mamy jeszcze ogrom pracy przed sobą. Dużo za nami, ale mam nadzieję, że drugie tyle przed nami. Bardzo cieszymy się z tego, co się dzieje, ale jesteśmy też pokorni.

 

Czas się niestety kończy. Jeszcze raz gratulujemy znakomitej płyty.

Zdjęcie wykonał: Trupa Trupa w warszawskim klubie DZiK 7 października 2017, fot. Ola

Oceń artykuł: Zaloguj się, aby móc oceniać zawartość.


Komentarze (0)

Pozostałe artykuły autora

Where Did You Sleep Last Night – Nirvana i Leadbelly

Leadbelly – folkowy pieśniarz o wybuchowym temperamencie, którego kilkadziesiąt lat temu prasa ochrzciła mianem „śpiewającego skazańca”. ...

Rock Blues grunge folk nirvana mtvunplugged kurt cobain leadbelly

Nieśmiertelny Bela Lugosi

W 1979 roku nieznana nikomu grupa Bauhaus nagrywa swój pierwszy singiel, a jego bohaterem jest węgierski ...

Rock post punk gothic rock dark wave

Lou Reed: Walk on the Wild Side

Nowojorska bohema lat sześćdziesiątych wypełniona była postaciami zwanymi drag queens. Do grona supergwiazd promowanych przez Andy'ego ...

Rock velvet underground lou reed jackie curtis alternative candy darling holly woodlawn andy warhol post punk

The Birthday Party – hałaśliwa przeszłość Nicka Cave'a

Scuzzy masterpiece (dosł. brudne arcydzieło) – tak jeden z krytyków określił album młodego, australijskiego zespołu The ...

Rock post punk

4AD

Tej wytwórni – fanom Bauhaus, Dead Can Dance, Cocteau Twins czy Pixies – nie trzeba przedstawiać. ...

bauhaus indie 4AD ivo watts-russell new wave dream-pop post punk gothic rock

Nico – historia muzy Andy'ego Warhola

Gwiazda Srebrnej Fabryki Andy’ego Warhola, muza, aktorka, modelka i wokalistka, która razem z zespołem Velvet Underground ...

Rock nico velvet underground lou reed postpunk aleternative folk

Krótka historia Rowlanda S. Howarda

Grał w kilku zespołach, ale w żadnym niezbyt długo. Swój pierwszy przebój napisał w wieku 16 ...

Rock the birthday party crime and the city solution rowland s howard nick cave these immortal souls post punk

Muzyka Jima Jarmuscha

Kim byłby Jim Jarmusch, gdyby nie został jednym z najbardziej oryginalnych amerykańskich reżyserów? Odpowiedź w tym ...

Rock new wave Elektroniczna jarmusch SQÜRL ambient psychodeliczny rock punk

Słynne perkusistki

O perkusistach pisze się zazwyczaj niewiele. Ich rola w zespole przyćmiona zostaje często przez charyzmatycznego lidera. ...

perkusja Rock the white stripes velvet underground perkusistki

„God, I love this music. Isn’t it too dreamy?”. Muzyka Davida Lyncha

O muzyce w filmach Davida Lyncha powstają już książki. Jeden z najsłynniejszych amerykańskich reżyserów, jak chyba ...

Rock ambient david lynch pop electric

Trupa Trupa

Ich dwie płyty zdobyły bardzo dobre recenzje w rodzimej i zagranicznej prasie, cały czas pozostają jednak ...

Rock rock psychodeliczny noise Fugazi velvet underground alternative post punk

David Bowie i subkultura modsów

The Kon-Rads, The King Bees, The Manish Boys, The Lower Third – dziś niewiele osób pamięta ...

Rock Blues lata 60. david bowie mods bowie mod rock and roll

Premiera płyty Jolly New Songs zespołu Trupa Trupa

27 października odbędzie się światowa premiera płyty Jolly New Songs, która ukaże się jako międzynarodowa kooperacja ...

Rock trupa trupa psychodeliczny rock

Kicking Against the Pricks, czyli co cover mówi o artyście

W karierze niemal każdego wielkiego artysty przychodzi taki moment, że zwraca się ku twórczości innych muzyków ...

Rock Blues gospel country dream-pop nick cave nick cave and the bad seeds

Blixa Bargeld – najpiękniejszy człowiek na świecie

O wokaliście Einstürzende Neubauten wiele już napisano. A jednak to wciąż mało. Były gitarzysta Nick Cave ...

Rock postpunk Elektroniczna Industrial einsturzende neubauten

„Personal Jesus” Johnny’ego Casha

W 1989 roku ukazuje się siódmy album grupy Depeche Mode – „Violator”, a wraz z nim ...

Rock Blues depeche mode gospel country Elektroniczna johnny cash folk

Pozostałe artykuły

Nico – historia muzy Andy'ego Warhola

Gwiazda Srebrnej Fabryki Andy’ego Warhola, muza, aktorka, modelka i wokalistka, która razem z zespołem Velvet Underground ...

Rock nico velvet underground lou reed postpunk aleternative folk

Kicking Against the Pricks, czyli co cover mówi o artyście

W karierze niemal każdego wielkiego artysty przychodzi taki moment, że zwraca się ku twórczości innych muzyków ...

Rock Blues gospel country dream-pop nick cave nick cave and the bad seeds

Wydarzenia

Muzyka

Artykuły użytkowników